|
2012-04-03 20:00
Wprawdzie o kilku lat rynek nie jest łaskawy dla sektora budowlanego, to jednak ostatnio atmosfera wokół przedsiębiorstw z tej branży jest wyjątkowo passe. Przekonanie o wygasaniu kontraktów infrastrukturalnych oraz kłopoty segmentu mieszkaniowego przybrało już wręcz mityczne rozmiary. Przyznaje się, że też dałem złapać się w tą zbiorową wiarę. Przyglądając się wykresom wpadłem na Polimex-Mostostal, który już od 5 lat znajduje się mocnym trendzie spadkowym. Nie jest to już trochę za długo? Mówimy tutaj o długości trendu, a nie o jego głębokości. Moje przeczucie potwierdzają dywergencje na wskaźniku RSI. Jeśli to co się dzieje na wykresie podciągniemy pod formacje trójkąta i zobaczymy, że przy dołkach mamy zwiększony wolumen, to zaczynamy mieć techniczne przesłanki do rozważania zakupu akcji Polimexa. Ale jak to bywa z analizą techniczną – mamy wolną interpretacje – ja widzę tam naciągane potrójne dno. Drążymy więc dalej. Podstawowe wskaźniki finansowe za ostatnie cztery kwartały nie odstraszają nas przewartościowaniem. Cena do zysku netto jest w okolicach 7, natomiast stosunek kapitalizacji do wartości księgowej jest mniejszy niż 0,5. Przy takich wskaźnikach zadowolilibyśmy się, nawet jedynie utrzymanie zysków. Czy to jest możliwe? Skonsolidowany zysk netto od pięciu lat nie spada poniżej 100 milionów złotych rocznie. Przychody w tym okresie znacznie wzrosły, zwiększył się także kapitał własny razem z aktywami. Biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z przedsiębiorstwem, które majątkowo jest potężniejsze niż 5 lat temu, to dalszy spadek zyskowności może nie być już taki pewny. Nie wydaje się też, że marże spadną poniżej 2 procent. To także dobry prognostyk dla sektora, słyszymy że mniejsze przedsiębiorstwa upadają, a z obecnymi marżami nikt nie będzie się pchał w ten biznes. Z drugiej strony mamy nadpodaż specjalistów z sektora budowniczego. Na rynek wchodzi fala absolwentów budownictwa, zdajemy sobie sprawę że liczy się doświadczenie, jednak wielu z nich jest skłonnych pracować nawet za darmo byleby zdobyć doświadczenie, staż czy uprawnienia niezbędne w zawodzie. A podwykonawcy łapią się wszystkich nawet minimalnych zleceń. Co to oznacza dla Polimex-Mostostal? Presja płacowa w grupie nie powinna dławić zysku netto. Na koszty korzystnie wpłynie też reorganizacja oraz konsolidacja Grupy. Pierwszy rzut oka na przepływy pieniężne również nie zaskakuje żadnymi czerwonymi flagami. Mamy dodatnie przepływy operacyjne, ujemne inwestycyjne oraz finansowe, które zmieniają się z roku na rok w zależności od polityki zarządzania strukturą kapitałową spółki. Największą presję na kurs Polimexu ma nadal stosunkowo duża ekspozycja na segment drogowo-kolejowy, który odpowiada za 30 procent przychodów. W sumie tego boi się rynek. Niemniej jednak Polimex nie zajmuje się budownictwem mieszkaniowym, a rola segmentu energetycznego powinna rosnąć. Sama budowa bloków elektrowni w Opolu przyniesie przychody rzędu 4,83 miliarda złotych. Spółka ma szanse na kontrakty o łącznej wartości 35 miliardów złotych. Strzelanie, ile z tego tortu przypadnie Polimexowi nie jest najlepszym pomysłem, ale załóżmy że umowy na kolejne 8 miliardów wpadną do kieszeni Grupy. Obraz spółki wygląda zachęcająco. Wydaje się, że tegoroczny zysk netto ma szanse się powtórzyć, a nawet poprawić – co przy wskaźniki ceny do zysku na poziomie 7 nie zdarza się często.
kategoria:
Spółka tygodnia
Komentarze (2)
2012-03-14 21:52
No i stało się – Grecja jest już oficjalnie bankrutem. Tak zdecydował w miniony piątek specjalny komitet ISDA (z ang. International Swaps and Derivatives Association).
Za około dwa miesiące ze stanowiska premiera Aten będzie musiał zrezygnować technokratyczny lider, Lukas Papademos, który miał jeden główny cel - uniknięcie niekontrolowanego bankructwa oraz zahamowanie rosnącego w astronomicznym tempie długu publicznego.
Papademos nie mógł się także ugiąć pod presją rozwścieczonego społeczeństwa greckiego oraz sfrustrowanej Europy. Był w tym, co tu dużo mówić, dobry, więc, wprawdzie o włos, ale jednak, uniknęliśmy giełdowego krachu. Wystarczyłaby przecież tylko plotka o tym, że chętnych na darowanie Grekom ponad połowy długu jest za mało, aby tąpnęła większość europejskich indeksów.
Grecy go jednak nie kochają, bo kazał zaciskać pasa. Wybory za dwa miesiące, a sfrustrowane społeczeństwo jest gotowe głosować na skrajnych populistów. Intuicja podpowiada, że Grecy będą chcieli rządu, który przywróci przywileje sprzed panowania Lukasa Papademosa.
Nowe władze będą musiały sprostać głębokiej recesji, wysokiemu bezrobociu oraz przerośniętym przywilejom pracowniczym. Jeśli Grecy nadal będą mieć dodatki m.in. za mycie rąk, wysyłanie faksów, to nigdy ten kraj nie wróci do normalności.
Ale cięcia wydatków spotkają się z buntem ludzi, co pogorszy sytuację. Zamiast pracować i działać w kierunku wyjściu z kryzysu - będą uczestniczyć w manifestacjach i dewastować ulice Aten broniąc przywilejów niczym trzystu Spartan.
Bankructwo to więc nie koniec problemów Grecji. Jeśli do władzy powrócą populiści, dopiero się zacznie... Ateńczycy nadal będą trząść rynkami, a efekt będzie taki, że banki, które pożyczyły Grekom, zamiast zrolowanych 30 procent, dostaną figę z makiem.
kategoria:
Ogólne
Komentarze (1)
2012-02-29 15:52
Mowa tutaj podejściu fifty-fifty, czyli przyjęciu że ruch w każdą ze stron ma zawsze jednakowe szanse. Przyjęcie takiego założenia, choć nie zawsze jest najtrafniejsze, to jednak przynosi kilka istotnych korzyści. Zapraszam do dyskusji na facebooku - http://www.facebook.com/nawrocki.moneypl
kategoria:
Ogólne
Komentarze (0)
2012-02-17 12:01
Od dobrych kilkunastu dni Grecja trzyma rynki finansowe w szachu, bowiem to ona stała się głównym pretekstem do zatrzymania wzrostów na giełdach. W tym warszawskiego parkietu, gdzie WIG20 nie mógł przebić się trwale przez poziom 2400 punktów. Zamiast tego inwestorzy wykorzystali zamieszanie w Grecji do realizacji styczniowych zysków. Otóż 20 marca zaplanowany jest wykup greckich obligacji o wartości 14,5 miliardów euro, natomiast pogrążone w recesji Ateny nie posiadają takich pieniędzy. Jeśli do tego czasu nie dostaną pomocy finansowej z zewnątrz, to Grecja upadnie w sposób niekontrolowany. Taki scenariusz według ekonomistów skończy się mniejszą lub większą katastrofą ekonomiczną, a nawet wyjściem Grecji ze strefy euro. Niekontrolowane bankructwo Aten nikomu nie jest na rękę, gdyż skutki takiego wydarzenia są praktycznie niemożliwe do oszacowania. Dlatego duży nacisk kładzie się na udzielenie Grecji drugiego pakietu pomocy w wysokości 130 miliardów euro. Taka pomoc razem z zrzeczeniem się przez prywatnych inwestorów części swojego długu, pozwoliłaby na kontrolowaną (bezpieczną) upadłość Aten. Gdyby do niej doszło, to rynki mogłyby zareagować nawet krótkoterminowymi wzrostami. Problem leży, w tym że strefa euro nie chce się dorzucać do studni bez dna i wymaga od Greków radykalnych cięć, które w efekcie mają zmniejszyć dług w relacji do PKB do 120 procent. Choć grecki parlament w ubiegłą niedzielę przyjął oszczędności, to dla Eurolandu było jednak za mało. Strona europejska zdaje sobie sprawę, że władze greckie są pod presją rozwścieczonej opinii publicznej oraz zbliżających się wyborów. Strefa euro chce pisemnego oświadczenia od wszystkich partii, że zobowiążą się do wykonania zaplanowanych reform. O ile takie oświadczenie ze strony partii rządzących jest formalnością, o tyle otrzymanie takiego pisma od prawicowego LAOS-u czy komunistów może się okazać trudne czy wręcz niemożliwe. Grecy mają czas do poniedziałku, wtedy eurogrupa ma podjąć decyzję dotyczącą 130-miliardowego pakietu. Wydaje się jednak, że ta decyzja znowu nie zapadnie. Politycy uciekali z ostateczną decyzją, więc mogą zrobić to i tym razem. Choć Ateny znalazły dodatkowe 325 miliony euro oszczędności, to wciąż strona europejska bardziej obawia się o samą realizację programu cięć. W szczególności tego, czy Grecy dalej będą wdrażać reformy po kwietniowych wyborach. Nie pomaga też wzrost napięć na linii Niemcy-Grecja. Nasi sąsiedzi mają największy wpływ na decyzje Eurolandu, a Grecy przez swoje nieprzemyślane wypowiedzi jedynie oddalają niezbędną pomoc. W całym tym zamieszaniu pojawiła się trzecia możliwość, która wydaje się być najprawdopodobniejszym scenariuszem. Dziennik Die Welt dotarł do informacji, że niemiecki rząd rozważa przyznanie Grecji przejściowego kredytu w wysokości 14,5 miliarda euro (czyli równowartość marcowego wykupu obligacji), żeby zapobiec chwilowo niekontrolowanemu bankructwu oraz dać czas na przeprowadzenie wyborów w Grecji. Byłoby to rozsądne zagranie ze strony Eurolandu i dałyby odetchnąć inwestorom przynajmniej na chwilę.
kategoria:
Ogólne
Komentarze (0)
2012-01-26 15:59
Niemal idealna równowaga panuje między bykami i niedźwiedziami na akcjach Kruka. Mamy bardzo silny opór na poziomie 44,00, który już kilkakrotnie zatrzymywał wzrosty. Tym razem sytuacja techniczna sprzyja jednak kupującym. Na wykresie tworzy się wręcz modelowy trójkąt zwyżkujący. Pomijamy tutaj dwa fałszywe wybicia w ciągu dnia.
Spółka jest liderem rynku wierzytelności i ma mocną pozycję. Przychody oraz portfel wierzytelności mocno rosną z roku na rok. Dynamika zysków ostatnich trzech kwartałów również nie wygląda źle. Nie typowy biznes sprawia, że akcje Kruka mają nieco bardziej defensywny charakter. Rekomendacje maklerskie wydane jeszcze w 2011 roku wskazują zdecydowanie na kupno waloru. Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja kupna bądź sprzedaży papierów wartościowych.
kategoria:
Spółka tygodnia
Komentarze (2)
2012-01-15 12:47
Wśród blue chipów, które są nadal warte uwagi pozostaje KGHM i Asseco Poland. KGHM dostał mocny pozytywny impuls w postaci złagodzenia wymiaru podatku od kopalin, a kurs Asseco Poland rysuje trójkąt symetryczny. W poprzednim wpisie pisałem, że KGHM tak nisko wyceniony i tak blisko kluczowego wsparcia jest interesującą opcją inwestycyjną. Dodatkowo - jeśli doszło by do zmian w miedziowym podatku to moglibyśmy liczyć na duży ruch. Na szczęście dla akcjonariuszy rząd ustąpił z pierwotnych, rygorystycznych stawek. Wydaje się, że można liczyć na kilkuprocentowy wzrost kursu miedziowego giganta, a 134 złotych jest w zasięgu ręki. Niemniej jednak stop loss nie jest już tak oczywisty. Strefa 105-100 złotych, gdzie dało się bezpiecznie postawić zlecenie zabezpieczające, oddala się. Cóż - spóźnialscy mogą wykorzystać linię 118 złotych, ale nie jest to tak mocne wsparcie jak wyżej wspomniana strefa.
Źródło: ISPAG 10 Asseco Poland pozostaje w obszarze zainteresowań jako spółka, którą osobiście uważam za zdrową fundamentalnie i wycenioną nisko. Niemniej jednak, już ponad od ponad dwóch lat, jak klątwa ciąży na spółce linia trendu spadkowego. Prawdopodobnie nie przebije jej jeszcze teraz, ale czy warto podjąć ryzyko? Moim zdaniem warto.
Źródło: ISPAG 10 Stop lossa możemy postawić pod poziomem 47 złotych, więc ryzykujemy tylko 1,50 złotego. Jeśli przebicie spadkowej linii trendu nałoży się z odbiciem na rynku akcji to liczyłbym nawet na 65 złotych. W ciągu kilku miesięcy informatyczna spółka zyskała 15 złotych. Jeśli trwale przekroczy linię trendu spadkowego, zwyżka o kolejne 15 złotych nie powinna nikogo dziwić. Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja kupna bądź sprzedaży papierów wartościowych.
kategoria:
Ogólne
Komentarze (0)
2012-01-06 12:24
Skoro cena KGHM jest uzależniona od możliwego podatku, może ona za parę miesięcy osiągnąć niemal każdy pułap: wysoki, jak i niski. Z tego względu wyceny i rekomendacje maklerskie mogą dawać nieco mylący obraz spółki. Do samych cen docelowych należy podchodzić z dystansem. Paradoksalnie stwarza to dobrą okazję inwestycyjną - o ile chłodne podejście do rynku i dyscyplina na to pozwala. Koniec negocjacji niezależnie od wyniku rozmów wpłynie bardzo mocno na kurs miedziowego giganta. Wykorzystując automatyczne zlecenia zabezpieczające (tzw. stop lossy) możemy zając pozycje na rynku przy niewielkim ryzyku.
Źródło: Ispag 10 Takim poziomem, który będzie ciężko przebić bez negatywnych rozstrzygnięć w sprawie podatku, będzie 100 złotych. Jeśli kupimy KGHM za 105 złotych i postawimy zlecenie zabezpieczające pod granicą 100 złotych, to ryzykujemy niewiele ponad 5 złotych. Jeżeli jednak podatek miedziowy zostanie przyjęty w formie łagodniejszej niż obecnie, to możemy się spodziewać powrotu w okolice 135 złotych. Stosunek potencjalnego zysku do ryzyka wynosiłby zatem 6:1, czyli całkiem atrakcyjnie. W praktyce może nie wyglądać to tak różowo, KGHM znajduje się w ewidentnym trendzie spadkowym i dopiero przebicie spadkowej linii może dać sygnał kupna. Przebicie tej linii na poziomie 115 złotych sprawa, że stosunek zysku do ryzyka nie będzie już tak atrakcyjny. W przypadku dłuższych trendów spadkowych warto zwracać uwagę również na tzw. dywergencje między wybranym przez inwestora oscylatorem, a zachowaniem kursu. Biorąc wskaźnik RSI (Relative Strength Index) nie widać rozbieżności. Z drugiej strony spółka posiada zdrowe fundamenty, a atrakcyjność popularnych wskaźników, takich jak cena do zysku, należy do najwyższych na polskiej giełdzie. Nie można też lekceważyć sowitej dywidendy - prognozy mówią, że wyniesie 3 miliardy złotych. Przy obecnych warunkach może nawet dać ponad 13 procent zysku. Niewykluczone, że giełdowi gracze skuszą się na zakup KGHM, mimo sporego ryzyka związanego ze spółką. Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja kupna bądź sprzedaży papierów wartościowych.
kategoria:
Ogólne
Komentarze (5)
2011-12-18 11:26
Szukanie wśród spółek z GPW prawdziwych perełek z ładnym średnioterminowym trendem nie jest zadaniem łatwym. Dopiero, gdyby ominie się 40 spółek o największej kapitalizacji to od czasu do czasu pojawi się solidna tendencja wzrostowa. Ja trafiłem na Cormay, spółkę zajmującą się technologią aparatury medycznej i diagnostycznej, która 16 grudnia trafiła do mWIG40. Spółka jest sześć razy droższa niż była dwa lata temu, jest trzy razy droższa niż przed rokiem i… nadal rośnie. Jej akcje szczególnie upodobał sobie DM BZWBK ciągle rekomendując kupno. Ostatnio ustanowił cenę docelową na poziomie 22,5 złotego.
Patrząc na wykres sześciomiesięczny w ujęciu dziennym widać mocny trend wzrostowy. W niecałe 5 miesięcy wartość kursu wzrosła o 70 procent. Linia trendu nie została przełamana, a sam trend potwierdza wolumen, który przy wzrostowych świecach jest wyższy. Niepokojącym sygnałem, może być lekka dywergencja wobec wskaźnika RSI, jednak jest zbyt mała by uznać ją za czynnik decydujący. Na spółce grają inwestorzy opierający się na analizie technicznej. Obserwując korekty można zauważyć, że pokrywają się ze zniesieniami Fibonacciego. Trend zakończony jest czymś, co może przekształcić się w formacje trójkąta symetrycznego. Wydaje się, że można jeszcze poczekać aż kurs opadnie do 16,20-16,40. Postawienie wtedy stop lossa pod przedziałem 16-16,20 powinno pozwolić na skorzystanie z silnego trendu przy niedużym ryzyku. Czy fundamenty spółki wyglądają dobrze? Hmm… to jest trudne pytanie, ponieważ nie jest ekspertem od aparatury medycznej i diagnostycznej. To trochę błądzenie we mgle, ale można spróbować. Na pewno jest to spółka, której przychody nie są aż tak bardzo narażone na wahania koniunktury ze względu na to, że popyt na usługi medyczne jest w miarę stały, co sprawia że dochody klientów Cormay również nie należą do zmiennych. Jako spółka eksportowa, na pewno korzysta ze słabego złotego, co prawdopodobnie przełoży się na wyniki w następnym kwartale. Co mówią twarde dane? Buffett by kazał się trzymać od tej spółki z daleka. Wskaźniki ceny do zysku i ceny do zysku operacyjnego wynoszą około 45. Kapitalizacja przewyższa wartość księgową 4,5-krotnie. Dynamika przychodów i zysków wskazuje raczej na dwukrotny wzrost w ciągu roku. Przepływy operacyjne także nie wyglądają zbyt rewelacyjnie. Niemniej jednak wykres wygląda interesująco, a i może spółkę czeka świetlana przyszłość.
kategoria:
Ogólne
Komentarze (0)
2011-12-04 13:22
Orbis jedna z niewielu spółek w mWIG40 znajdująca się w średnioterminowym trendzie wzrostowym (3 miesiące). Można przypuszczać, że konsolidacja kształtująca się od początku listopada jest formacją kontynuacji trendu. Lekko spadający charakter szczytów, pozwala stwierdzić, że jest to trójkąt zniżkujący. W teorii analizy technicznej uznawany, za formację bardziej niepokojącą od innych rodzajów trójkątów. W praktyce jednak zostawia nam jasne wsparcie, które daje pewną wskazówkę dotyczącą postawienia zlecenia zabezpieczającego.
W związku z tym, że nie uważam spółki za mocno niedowartościowaną zlecenie stop loss jest kluczowe. Wyraźne wsparcie mamy na poziomie 38,5. Ze względu na niską płynność papierów, należy do nas wybór czy jesteśmy skłonni zaakceptować potencjalny poślizg cenowy w przypadku realizacji zlecenia automatycznego PKC (Po każdej cenie). Możemy też aktywnie obserwować notowania i w przypadku przebicia przez cenę zamknięcia lub jedną transakcje wskazanego poziomu, zamykamy pozycję na otwarciu następnej sesji. W zależności od horyzontu inwestycyjnego decydujemy, jak blisko wsparcia zawieramy transakcje kupna spółki. Jeśli obstawiamy się utrzymywanie trendu bocznego, to kupujemy blisko 38,5 złotego i sprzedajemy przy 40,50. Jeżeli wierzymy w poprawę sytuacji ogólnorynkowej, to sygnał kupna pojawi się po przebiciu 40,50. Czyli po wybiciu się górą z formacji trójkąta. Liczymy tutaj na większy zysk - okolice 50-51 złotych - na co wskazywałby ruch od minimum 6-miesięcznego do samej formacji. To około 26 procent zysku, co przy 6-procentowym stop lossie stanowi relację ryzyka do zysku na poziomie 4:1. Z kolei przyglądając się historycznym wskaźnikom finansowym spółki hotelarskiej nie zauważa się czerwonych flag. Wprawdzie wskaźnik ceny do zysku na poziomie 16 nie zachęca, ale na poziom operacyjny czy relacja do wartości księgowej nie są najgorsze. Spółka w ciągu ostatniego roku mocno przycięła koszty i tym samym zwiększyła rentowność. Orbis może wydawać się bezpieczny - ma niewielkie zadłużenie oraz 153 miliony gotówki, co stanowi ponad 8 procent kapitalizacji. Nie dajmy się zwieść - to jest jednak wymóg dla takich firm w tej branży. Duża dźwignia operacyjna i zależność od koniunktury, w połączeniu z zadłużeniem w skrajnie złych okresach mogłaby doprowadzić do bankructwa. Niemniej jednak po krótkim przeglądzie sprawozdania widzimy, że potencjał do wzrostów jest. W szczególności w kontekście Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie. Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja kupna bądź sprzedaży papierów wartościowych. Zapraszam na facebookowy profil. Zawsze i na temat najciekawsze informacje dnia - http://www.facebook.com/nawrocki.moneypl
kategoria:
Ogólne
Komentarze (0)
2011-11-27 12:19
Obecnie, przeglądając spółki z WIG20 ciężko trafić na ciekawą klasyczną formację techniczną. Widać, że akcje są w trendzie spadkowym. Jedynym wyjściem w takiej sytuacji jest wyszukiwanie, selekcjonowanie i nabywanie niedowartościowanych spółek i uzbrojenie się w cierpliwość. Sam indeks WIG20 ma wskaźnik ceny do zysku na poziomie 8,21, który powinien zadowolić nawet najbardziej wybrednych. Przyglądając się wykresom blue chipów za najbardziej ciekawą spółkę uznałem Asseco Poland. Akcje informatycznej firmy wróciły do kanału, w którym znajdowały się od roku. Przyczynił się do tego planowany skup akcji w celu ich umorzenia, co przy spółce o bardzo dobrej płynności finansowej oraz rentowności musiało być dobrze odebrane przez rynek.
źródło: ISPAG 22 listopada kurs odbił się od krótkoterminowego dołka, a zaraz po nim się pojawiły trzy wzrostowe świeczki. Wprawdzie brakuje jeszcze trochę do modelowego przykładu formacji trzech białych żołnierzy, to jednak można uznać to jako pozytywny sygnał. Sprowadza nas to trzech strategii. Pierwsza – kupujemy na otwarciu poniedziałkowej sesji. Stawiamy stop lossa na poziomie 43 złotych i sprzedajemy przy 49 złotych, wykorzystując tym samym ruch wewnątrz kanału. Druga – czekamy na przebicie poziomu 49 złotych, taki sygnał mógłby oznaczać wyłamanie z długoterminowego trendu spadkowego i rozpoczęcie tendencji wzrostowej. Wtedy zlecenie zabezpieczające stawiamy poniżej kanału. Operowanie w takich, a nie innych warunkach daje nam szansę do użycia trzeciej strategii, czyli wykorzystania paniki na rynkach mającej podłoże w kryzysie strefy euro i zakup akcji podczas szalonej wyprzedaży – zgodnie z przysłowiem kupuj kiedy leje się krew. W takiej strategii uzbrajamy się w cierpliwość, a stop lossa nie stawiamy. Polecam przyjrzeć się spółce bliżej i samemu ocenić jej atrakcyjność inwestycyjną. Zapraszam do dyskusji na facebookowym profilu, http://www.facebook.com/nawrocki.moneypl Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja kupna bądź sprzedaży papierów wartościowych.
kategoria:
Ogólne
Komentarze (0)
Najnowsze wpisy
Najnowsze komentarze
2012-04-15 17:05
anawrocki do wpisu:
Spółka tygodnia. Czy rynek nie przesadza z budowlanką?
Witam,
zdaję sobie sprawę, że mój wpis jest dosyć ryzykowny. Z jednej strony mamy pobieżnie[...]
2012-04-12 21:18
piotr janiszewski1 do wpisu:
Spółka tygodnia. Czy rynek nie przesadza z budowlanką?
Witam, jest zatem szansa na powtórzenie kazusu KGHM...co warte podkreślenia trafnego...[...]
2012-03-15 23:05
handel emisjami do wpisu:
Jak Grecy znów nas wyrolowali
ISDA ma dobre standardy umowne. Ale jak wejdzie w życie rozporządzenie EMIR rola handlu OTC[...]
O mnie
Makler papierów wartościowych z uprawnieniami do doradztwa inwestycyjnego. Zwolennik łączenia analizy technicznej z fundamentalną.
|