|
2011-11-27 12:19
Obecnie, przeglądając spółki z WIG20 ciężko trafić na ciekawą klasyczną formację techniczną. Widać, że akcje są w trendzie spadkowym. Jedynym wyjściem w takiej sytuacji jest wyszukiwanie, selekcjonowanie i nabywanie niedowartościowanych spółek i uzbrojenie się w cierpliwość. Sam indeks WIG20 ma wskaźnik ceny do zysku na poziomie 8,21, który powinien zadowolić nawet najbardziej wybrednych. Przyglądając się wykresom blue chipów za najbardziej ciekawą spółkę uznałem Asseco Poland. Akcje informatycznej firmy wróciły do kanału, w którym znajdowały się od roku. Przyczynił się do tego planowany skup akcji w celu ich umorzenia, co przy spółce o bardzo dobrej płynności finansowej oraz rentowności musiało być dobrze odebrane przez rynek.
źródło: ISPAG 22 listopada kurs odbił się od krótkoterminowego dołka, a zaraz po nim się pojawiły trzy wzrostowe świeczki. Wprawdzie brakuje jeszcze trochę do modelowego przykładu formacji trzech białych żołnierzy, to jednak można uznać to jako pozytywny sygnał. Sprowadza nas to trzech strategii. Pierwsza – kupujemy na otwarciu poniedziałkowej sesji. Stawiamy stop lossa na poziomie 43 złotych i sprzedajemy przy 49 złotych, wykorzystując tym samym ruch wewnątrz kanału. Druga – czekamy na przebicie poziomu 49 złotych, taki sygnał mógłby oznaczać wyłamanie z długoterminowego trendu spadkowego i rozpoczęcie tendencji wzrostowej. Wtedy zlecenie zabezpieczające stawiamy poniżej kanału. Operowanie w takich, a nie innych warunkach daje nam szansę do użycia trzeciej strategii, czyli wykorzystania paniki na rynkach mającej podłoże w kryzysie strefy euro i zakup akcji podczas szalonej wyprzedaży – zgodnie z przysłowiem kupuj kiedy leje się krew. W takiej strategii uzbrajamy się w cierpliwość, a stop lossa nie stawiamy. Polecam przyjrzeć się spółce bliżej i samemu ocenić jej atrakcyjność inwestycyjną. Zapraszam do dyskusji na facebookowym profilu, http://www.facebook.com/nawrocki.moneypl Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja kupna bądź sprzedaży papierów wartościowych.
kategoria:
Ogólne
Komentarze (0)
2011-11-23 09:04
Czynnikiem, który spowodował gwałtowny wzrost ceny ropy naftowej wiosną tego roku był konflikt w Libii, który przerwał dostawy z pogrążonego w rebelii kraju. Śmierć Kaddafiego i powrót libijskiej ropy na rynki sprzyja obniżeniu się ceny. Jednak w tym samym czasie surowce takie jak miedź, zboża oraz inne artykuły rolne traciły znacznie więcej. Większe spadki mógł powstrzymać strach przed ograniczeniem wydobycia przez kraje OPEC. Można jednak założyć, że powolny spadek ceny ropy utrzyma się. Wpływ na taki scenariusz będzie mieć wspomniane wcześniej zasilenie podaży ropy przez źródła w Libii, spadek importu surowca do Stanów Zjednoczonych oraz obawy o globalną recesję w 2012 roku. Skoro koszt jednej baryłki ropa spada, to dlaczego paliwa na polskich stacjach rosną? Do czynników krajowych dochodzi kurs złotego, który na jesień mocno się osłabił w stosunku do dolara. Cena ropy naftowej gatunku Crude de facto dla polskich importerów jest najdroższa od niemal 20 lat, czyli od momentu zapanowania nad hiperinflacją w Polsce. Nie powinny zatem dziwić drożejące paliwa na stacjach. Co gorsza - dalsze osłabienie polskiej waluty jeszcze bardziej uderzy w kieszenie kierowców.
kategoria:
Ogólne
Komentarze (0)
2011-11-22 15:49
W czasie ostatniej, ubiegłotygodniowej sesji kurs akcji KGHM runął w dół o niemal 14 procent. W czasie, gdy część inwestorów liczyła straty, inni mogli liczyć olbrzymie zyski. Jeśli ktoś miał złe przeczucie w stosunku do expose, to na spadku kursu akcji wydobywczej spółki mógł ę zarobić nawet 71 procent. Taki zarobek jest możliwy do osiągnięcia dzięki tzw. krótkiej sprzedaży. Daje ona szansę zarabiania na spadkach cen akcji lub innych instrumentów finansowych. Najprościej rzecz ujmując jest to sprzedaż pożyczonych wcześniej akcji lub innych papierów wartościowych np. obligacji. Całą transakcję można podzielić na kilka etapów. Na początku staramy się przewidzieć zachowanie kursu akcji. Jeżeli stwierdzimy, że istnieje duże prawdopodobieństwo giełdowych spadków to możemy podjąć decyzję o krótkiej sprzedaży. W tym celu pożycza się akcje, najczęściej od prowadzącego rachunek domu maklerskiego. Pożyczone akcje inwestor sprzedaje na rynku, a następnie je odkupuje. Różnica między ceną sprzedaży a ceną odkupu stanowi zysk bądź stratę inwestora. To znaczy - jeśli sprzedaliśmy akcje za 17 złotych i odkupiliśmy za 15 złotych to zarobimy 2 złote. Z drugiej strony, jeżeli cena akcji wzrosłaby z 17 do 20 złotych to stracilibyśmy 3 złote. Jak widać jest to sytuacja odwrotna do klasycznej transakcji giełdowej, gdzie zarabiamy na wzrostach, a tracimy na spadkach. Niezależnie od wyniku transakcji zwracamy akcje pożyczkodawcy (najczęściej domowi maklerskiemu), ten z kolei rozlicza różnicę między ceną sprzedaży, a ceną kupna. Ta różnica stanowi zysk lub stratę inwestora. Jest jedno ale... W tej chwili krótka sprzedaż jest możliwa jedynie dla 42 akcji oraz 38 obligacji. Giełda ma również prawo zawieszenia transakcji krótkiej sprzedaży, w przypadku gdy spadki przekraczają 10 procent dla jednej akcji oraz 3 procent dla indeksu WIG. W praktyce short selling jest dostępny dla nielicznych. W gronie przepytanych przeze mnie (DI BRE, CDM oraz DM PKO BP) największych domów maklerskich tylko jeden z nich oferuje krótką sprzedaż dla inwestorów indywidualnych. CDM stawia jednak zaporowe warunki. Przede wszystkim trzeba dysponować na rachunku funduszami o wartości 100 tysięcy złotych, by podpisać specjalny aneks umożliwiający krótką sprzedaż. To jednak nie wszystko - transakcja krótkiej sprzedaży musi opiewać na co najmniej 50 tysięcy złotych i być zrealizowana tego samego dnia, to znaczy że zlecenie odkupienia pożyczonych papierów musi nastąpić przed zamknięciem sesji. Zostają kontrakty terminowe Niemniej jednak drobni inwestorzy mogą zarabiać na spadkach, dzięki wykorzystaniu instrumentów pochodnych. Szczególną popularnością cieszą się kontrakty terminowe na indeks WIG20. Giełda oferuje również opcje na WIG20 oraz kontrakty terminowe na akcje, waluty oraz indeks mWIG40. Kontrakt terminowy to nic innego jak zakład między dwoma inwestorami. Jedna strona obstawia spadek, z kolei druga wzrost tzw. instrumentu bazowego. Instrumentem bazowym może być akcja, indeks lub waluta. Jeśli cena instrumentu bazowego spada, to zarabia strona obstawiająca spadek. Jeżeli cena tego instrumentu rośnie, to strona obstawiająca spadek odpowiednio traci. Elementem, który zwiększa atrakcyjność kontraktów terminowych jest użycie dźwigni finansowej. Oznacza to, że nie musimy posiadać całości kwoty odpowiadającej wartości kontraktu. Wystarczy wpłacić depozyt zabezpieczający, który stanowi niewielki procent wartości kontraktu. Jeśli wymagany depozyt wynosiłby 10 procent, to mielibyśmy do czynienia z dziesięciokrotną dźwignią finansową. W praktyce dźwignia o wartości 10 wiąże się z dużym ryzykiem. Zmiana kursu instrumentu bazowego o 1 procent powodowałaby zmianę wartości naszej pozycji aż o 10 procent. Idąc dalej, zmiana kursu o 10 procent mogłaby wyzerować albo podwoić wartość naszej pozycji w zależności od tego czy obstawialiśmy spadek bądź wzrost instrumentu bazowego. Dlatego trzeba zachować dużą ostrożność przy inwestycji w tego typu kontrakty. Ile dało się zarobić na spadku KGHM? Ze względu na praktyczny brak dostępu do krótkiej sprzedaży dla inwestora indywidualnego jedyną opcją, by zarobić na spadku miedziowego giganta, jest zajęcie krótkiej pozycji na kontrakcie na akcje KGHM. Ile potrzebujemy pieniędzy i jak wygląda taka transakcja? Właściwy depozyt zabezpieczający w KDPW dla kontraktu na KGHM wynosi 14,8 procenta (wg stanu na 2 listopada). Najczęściej jednak domy maklerskiego wymagają nieco większego depozytu wstępnego, wynoszącego kilka procent więcej (w DM PKO BP było to 17,8 procenta). Jeden kontrakt na KGHM obejmuje 100 akcji miedziowego giganta. Na otwarciu 18 listopada kurs kontraktu wynosił 165, co oznacza że wartość kontraktu opiewała na 16 500 złotych. By zająć krótką pozycję musielibyśmy mieć 17,8 procent tej kwoty, czyli 2937 złote. Na zamknięciu sesji w piątek wartość kontraktu wynosiła już jedynie 14 390 złote. Oznacza to, że wartość całego kontraktu zmalała o 2110 złotych. Jeśli zajęliśmy krótką pozycję, to ta kwota zasiliła nasz rachunek maklerski. W odniesieniu do minimalnego depozytu wstępnego - 2970 złotych - oznaczałoby to stopę zwrotu rzędu 71 procent na jednym kontrakcie. Tak duża stopa zwrotu sprawia, że warto się zastanowić nad dodaniem takich nietypowych instrumentów inwestycyjnych do tradycyjnych strategii inwestycyjnych jak zakup akcji lub obligacji.
kategoria:
Ogólne
Komentarze (0)
Najnowsze wpisy
Najnowsze komentarze
2012-04-15 17:05
anawrocki do wpisu:
Spółka tygodnia. Czy rynek nie przesadza z budowlanką?
Witam,
zdaję sobie sprawę, że mój wpis jest dosyć ryzykowny. Z jednej strony mamy pobieżnie[...]
2012-04-12 21:18
piotr janiszewski1 do wpisu:
Spółka tygodnia. Czy rynek nie przesadza z budowlanką?
Witam, jest zatem szansa na powtórzenie kazusu KGHM...co warte podkreślenia trafnego...[...]
2012-03-15 23:05
handel emisjami do wpisu:
Jak Grecy znów nas wyrolowali
ISDA ma dobre standardy umowne. Ale jak wejdzie w życie rozporządzenie EMIR rola handlu OTC[...]
O mnie
Makler papierów wartościowych z uprawnieniami do doradztwa inwestycyjnego. Zwolennik łączenia analizy technicznej z fundamentalną.
|