2012-02-17 12:01
 Oceń wpis
   

Od dobrych kilkunastu dni Grecja trzyma rynki finansowe w szachu, bowiem to ona stała się głównym pretekstem do zatrzymania wzrostów na giełdach. W tym warszawskiego parkietu, gdzie WIG20 nie mógł przebić się trwale przez poziom 2400 punktów. Zamiast tego inwestorzy wykorzystali zamieszanie w Grecji do realizacji styczniowych zysków.

Otóż 20 marca zaplanowany jest wykup greckich obligacji o wartości 14,5 miliardów euro, natomiast pogrążone w recesji Ateny nie posiadają takich pieniędzy. Jeśli do tego czasu nie dostaną pomocy finansowej z zewnątrz, to Grecja upadnie w sposób niekontrolowany. Taki scenariusz według ekonomistów skończy się mniejszą lub większą katastrofą ekonomiczną, a nawet wyjściem Grecji ze strefy euro.

Niekontrolowane bankructwo Aten nikomu nie jest na rękę, gdyż skutki takiego wydarzenia są praktycznie niemożliwe do oszacowania. Dlatego duży nacisk kładzie się na udzielenie Grecji drugiego pakietu pomocy w wysokości 130 miliardów euro. Taka pomoc razem z zrzeczeniem się przez prywatnych inwestorów części swojego długu, pozwoliłaby na kontrolowaną (bezpieczną) upadłość Aten. Gdyby do niej doszło, to rynki mogłyby zareagować nawet krótkoterminowymi wzrostami.

Problem leży, w tym że strefa euro nie chce się dorzucać do studni bez dna i wymaga od Greków radykalnych cięć, które w efekcie mają zmniejszyć dług w relacji do PKB do 120 procent. Choć grecki parlament w ubiegłą niedzielę przyjął oszczędności, to dla Eurolandu było jednak za mało. Strona europejska zdaje sobie sprawę, że władze greckie są pod presją rozwścieczonej opinii publicznej oraz zbliżających się wyborów.

Strefa euro chce pisemnego oświadczenia od wszystkich partii, że zobowiążą się do wykonania zaplanowanych reform. O ile takie oświadczenie ze strony partii rządzących jest formalnością, o tyle otrzymanie takiego pisma od prawicowego LAOS-u czy komunistów może się okazać trudne czy wręcz niemożliwe.

Grecy mają czas do poniedziałku, wtedy eurogrupa ma podjąć decyzję dotyczącą 130-miliardowego pakietu. Wydaje się jednak, że ta decyzja znowu nie zapadnie. Politycy uciekali z ostateczną decyzją, więc mogą zrobić to i tym razem. Choć Ateny znalazły dodatkowe 325 miliony euro oszczędności, to wciąż strona europejska bardziej obawia się o samą realizację programu cięć. W szczególności tego, czy Grecy dalej będą wdrażać reformy po kwietniowych wyborach.

Nie pomaga też wzrost napięć na linii Niemcy-Grecja. Nasi sąsiedzi mają największy wpływ na decyzje Eurolandu, a Grecy przez swoje nieprzemyślane wypowiedzi jedynie oddalają niezbędną pomoc. W całym tym zamieszaniu pojawiła się trzecia możliwość, która wydaje się być najprawdopodobniejszym scenariuszem.

Dziennik Die Welt dotarł do informacji, że niemiecki rząd rozważa przyznanie Grecji przejściowego kredytu w wysokości 14,5 miliarda euro (czyli równowartość marcowego wykupu obligacji), żeby zapobiec chwilowo niekontrolowanemu bankructwu oraz dać czas na przeprowadzenie wyborów w Grecji. Byłoby to rozsądne zagranie ze strony Eurolandu i dałyby odetchnąć inwestorom przynajmniej na chwilę.

Tagi: giełda, grecja


2012-01-26 15:59
 Oceń wpis
   

Niemal idealna równowaga panuje między bykami i niedźwiedziami na akcjach Kruka. Mamy bardzo silny opór na poziomie 44,00, który już kilkakrotnie zatrzymywał wzrosty. Tym razem sytuacja techniczna sprzyja jednak kupującym. Na wykresie tworzy się wręcz modelowy trójkąt zwyżkujący. Pomijamy tutaj dwa fałszywe wybicia w ciągu dnia.

Co nas czeka za linią 44? Nie mamy tutaj odniesienia do poprzednich szczytów – gdyż to właśnie tego spółka nigdy nie przebiła.  Myślę, że tutaj realny byłby wzrost do 50 złotych. Czyli równowartość arytmetyczna ruchu od minimum w zamknięciach do rozpoczęcia  formacji trójkąta. Wyjść możemy przy poziomie 42 złote, ale ze względu na niską płynność akcji stop lossa raczej nie postawimy. Dlatego musielibyśmy obserwować spółkę codziennie.
 


źródło: Stooq

Spółka jest liderem rynku wierzytelności i ma mocną pozycję. Przychody oraz portfel wierzytelności mocno rosną z roku na rok.  Dynamika zysków ostatnich trzech kwartałów również nie wygląda źle. Nie typowy biznes sprawia, że akcje Kruka mają nieco bardziej defensywny charakter. Rekomendacje maklerskie wydane jeszcze w 2011 roku wskazują zdecydowanie na kupno waloru.

Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja kupna bądź sprzedaży papierów wartościowych.

Tagi: giełda, akcje, kruk, spółka tygodnia


2012-01-15 12:47
 Oceń wpis
   

Wśród blue chipów, które są nadal warte uwagi pozostaje KGHM i Asseco Poland. KGHM dostał mocny pozytywny impuls w postaci złagodzenia wymiaru podatku od kopalin, a kurs Asseco Poland rysuje trójkąt symetryczny.

W poprzednim wpisie pisałem, że KGHM tak nisko wyceniony i tak blisko kluczowego wsparcia jest interesującą opcją inwestycyjną. Dodatkowo - jeśli doszło by do zmian w miedziowym podatku to moglibyśmy liczyć na duży ruch. Na szczęście dla akcjonariuszy rząd ustąpił z pierwotnych, rygorystycznych stawek.

Wydaje się, że można liczyć na kilkuprocentowy wzrost kursu miedziowego giganta, a 134 złotych jest w zasięgu ręki. Niemniej jednak stop loss nie jest już tak oczywisty. Strefa 105-100 złotych, gdzie dało się bezpiecznie postawić zlecenie zabezpieczające, oddala się. Cóż - spóźnialscy mogą wykorzystać linię 118 złotych, ale nie jest to tak mocne wsparcie jak wyżej wspomniana strefa.

Źródło: ISPAG 10

Asseco Poland pozostaje w obszarze zainteresowań jako spółka, którą osobiście uważam za zdrową fundamentalnie i wycenioną nisko. Niemniej jednak, już ponad od ponad dwóch lat, jak klątwa ciąży na spółce linia trendu spadkowego. Prawdopodobnie nie przebije jej jeszcze teraz, ale czy warto podjąć ryzyko? Moim zdaniem warto.

Źródło: ISPAG 10

Stop lossa możemy postawić pod poziomem 47 złotych, więc ryzykujemy tylko 1,50 złotego. Jeśli przebicie spadkowej linii trendu nałoży się z odbiciem na rynku akcji to liczyłbym nawet na 65 złotych. W ciągu kilku miesięcy informatyczna spółka zyskała 15 złotych. Jeśli trwale przekroczy linię trendu spadkowego, zwyżka o kolejne 15 złotych nie powinna nikogo dziwić.

Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja kupna bądź sprzedaży papierów wartościowych.

Tagi: giełda, akcje, kghm, spółka tygodnia, Asseco Poland


2012-01-06 12:24
 Oceń wpis
   

Skoro cena KGHM jest uzależniona od możliwego podatku, może ona za parę miesięcy osiągnąć niemal każdy pułap: wysoki, jak i niski. Z tego względu wyceny i rekomendacje maklerskie mogą dawać nieco mylący obraz spółki. Do samych cen docelowych należy podchodzić z dystansem.

Paradoksalnie stwarza to dobrą okazję inwestycyjną - o ile chłodne podejście do rynku i dyscyplina na to pozwala. Koniec negocjacji niezależnie od wyniku rozmów wpłynie bardzo mocno na kurs miedziowego giganta. Wykorzystując automatyczne zlecenia zabezpieczające (tzw. stop lossy) możemy zając pozycje na rynku przy niewielkim ryzyku.

Źródło: Ispag 10

Takim poziomem, który będzie ciężko przebić bez negatywnych rozstrzygnięć w sprawie podatku, będzie 100 złotych. Jeśli kupimy KGHM za 105 złotych i postawimy zlecenie zabezpieczające pod granicą 100 złotych, to ryzykujemy niewiele ponad 5 złotych.

Jeżeli jednak podatek miedziowy zostanie przyjęty w formie łagodniejszej niż obecnie, to możemy się spodziewać powrotu w okolice 135 złotych. Stosunek potencjalnego zysku do ryzyka wynosiłby zatem 6:1, czyli całkiem atrakcyjnie.

W praktyce może nie wyglądać to tak różowo, KGHM znajduje się w ewidentnym trendzie spadkowym i dopiero przebicie spadkowej linii może dać sygnał kupna. Przebicie tej linii na poziomie 115 złotych sprawa, że stosunek zysku do ryzyka nie będzie już tak atrakcyjny.

W przypadku dłuższych trendów spadkowych warto zwracać uwagę również na tzw. dywergencje między wybranym przez inwestora oscylatorem, a zachowaniem kursu. Biorąc wskaźnik RSI (Relative Strength Index) nie widać rozbieżności.

Z drugiej strony spółka posiada zdrowe fundamenty, a atrakcyjność popularnych wskaźników, takich jak cena do zysku, należy do najwyższych na polskiej giełdzie.

Nie można też lekceważyć sowitej dywidendy - prognozy mówią, że wyniesie 3 miliardy złotych. Przy obecnych warunkach może nawet dać ponad 13 procent zysku. Niewykluczone, że giełdowi gracze skuszą się na zakup KGHM, mimo sporego ryzyka związanego ze spółką.

Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja kupna bądź sprzedaży papierów wartościowych.

Tagi: giełda, akcje, kghm, stop loss


2011-12-18 11:26
 Oceń wpis
   

Szukanie wśród spółek z GPW prawdziwych perełek z ładnym średnioterminowym trendem nie jest zadaniem łatwym. Dopiero, gdyby ominie się 40 spółek o największej kapitalizacji to  od czasu do czasu pojawi się solidna tendencja wzrostowa. Ja trafiłem na Cormay, spółkę zajmującą się technologią aparatury medycznej i diagnostycznej, która 16 grudnia trafiła do mWIG40.

Spółka jest sześć razy droższa niż była dwa lata temu, jest trzy razy droższa niż przed rokiem i… nadal rośnie. Jej akcje szczególnie upodobał sobie DM BZWBK ciągle rekomendując kupno. Ostatnio ustanowił cenę docelową na poziomie 22,5 złotego.

Patrząc na wykres sześciomiesięczny w ujęciu dziennym widać mocny trend wzrostowy. W niecałe 5 miesięcy wartość kursu wzrosła o 70 procent. Linia trendu nie została przełamana, a sam trend potwierdza wolumen, który przy wzrostowych świecach jest wyższy. Niepokojącym sygnałem, może być lekka dywergencja wobec wskaźnika RSI, jednak jest zbyt mała by uznać ją za czynnik decydujący.

Na spółce grają inwestorzy opierający się na analizie technicznej. Obserwując korekty można zauważyć, że pokrywają się ze zniesieniami Fibonacciego. Trend zakończony jest czymś, co może przekształcić się w formacje trójkąta symetrycznego. Wydaje się, że można jeszcze poczekać aż kurs opadnie do 16,20-16,40. Postawienie wtedy stop lossa pod przedziałem 16-16,20 powinno pozwolić na skorzystanie z silnego trendu przy niedużym ryzyku.

Czy fundamenty spółki wyglądają dobrze? Hmm… to jest trudne pytanie, ponieważ nie jest ekspertem od aparatury medycznej i diagnostycznej. To trochę błądzenie we mgle, ale można spróbować.

Na pewno jest to spółka, której przychody nie są aż tak bardzo narażone na wahania koniunktury ze względu na to, że popyt na usługi medyczne jest w miarę stały, co sprawia że dochody klientów Cormay również nie należą do zmiennych. Jako spółka eksportowa, na pewno korzysta ze słabego złotego, co prawdopodobnie przełoży się na wyniki w następnym kwartale.

Co mówią twarde dane? Buffett by kazał się trzymać od tej spółki z daleka. Wskaźniki ceny do zysku i ceny do zysku operacyjnego wynoszą około 45. Kapitalizacja przewyższa wartość księgową 4,5-krotnie. Dynamika przychodów i zysków wskazuje raczej na dwukrotny wzrost w ciągu roku. Przepływy operacyjne także nie wyglądają zbyt rewelacyjnie. Niemniej jednak wykres wygląda interesująco, a i może spółkę czeka świetlana przyszłość.

Tagi: giełda, CORMAY, spółka tygodnia


2011-12-04 13:22
 Oceń wpis
   

Orbis jedna z niewielu spółek w mWIG40 znajdująca się w średnioterminowym trendzie wzrostowym (3 miesiące). Można przypuszczać, że konsolidacja kształtująca się od początku listopada jest formacją kontynuacji trendu. Lekko spadający charakter szczytów, pozwala stwierdzić, że jest to trójkąt zniżkujący.

W teorii analizy technicznej uznawany, za formację bardziej niepokojącą od innych rodzajów trójkątów. W praktyce jednak zostawia nam jasne wsparcie, które daje pewną wskazówkę dotyczącą postawienia zlecenia zabezpieczającego.

W związku z tym, że nie uważam spółki za mocno niedowartościowaną zlecenie stop loss jest kluczowe. Wyraźne wsparcie mamy na poziomie 38,5. Ze względu na niską płynność papierów, należy do nas wybór czy jesteśmy skłonni zaakceptować potencjalny poślizg cenowy w przypadku realizacji zlecenia automatycznego PKC (Po każdej cenie).

Możemy też aktywnie obserwować notowania i w przypadku przebicia przez cenę zamknięcia lub jedną transakcje wskazanego poziomu, zamykamy pozycję na otwarciu następnej sesji. W zależności od horyzontu inwestycyjnego decydujemy, jak blisko wsparcia zawieramy transakcje kupna spółki. Jeśli obstawiamy się utrzymywanie trendu bocznego, to kupujemy blisko 38,5 złotego i sprzedajemy przy 40,50.

Jeżeli wierzymy w poprawę sytuacji ogólnorynkowej, to sygnał kupna pojawi się po przebiciu 40,50. Czyli po wybiciu się górą z formacji trójkąta. Liczymy tutaj na większy zysk - okolice 50-51 złotych - na co wskazywałby ruch od minimum 6-miesięcznego do samej formacji. To około 26 procent zysku, co przy 6-procentowym stop lossie stanowi relację ryzyka do zysku na poziomie 4:1.

Z kolei przyglądając się historycznym wskaźnikom finansowym spółki hotelarskiej nie zauważa się czerwonych flag. Wprawdzie wskaźnik ceny do zysku na poziomie 16 nie zachęca, ale na poziom operacyjny czy relacja do wartości księgowej nie są najgorsze. Spółka w ciągu ostatniego roku mocno przycięła koszty i tym samym zwiększyła rentowność.

Orbis może wydawać się bezpieczny  - ma niewielkie zadłużenie oraz 153 miliony gotówki, co stanowi ponad 8 procent kapitalizacji. Nie dajmy się zwieść - to jest jednak wymóg dla takich firm w tej branży. Duża dźwignia operacyjna i zależność od koniunktury, w połączeniu z zadłużeniem w skrajnie złych okresach mogłaby doprowadzić do bankructwa. Niemniej jednak po krótkim przeglądzie sprawozdania  widzimy, że potencjał do wzrostów jest. W szczególności w kontekście Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie.

Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja kupna bądź sprzedaży papierów wartościowych.

Zapraszam na facebookowy profil. Zawsze i na temat najciekawsze informacje dnia - http://www.facebook.com/nawrocki.moneypl

Tagi: giełda, orbis, akcje, mWIG40, spółka, tygodnia


2011-11-27 12:19
 Oceń wpis
   

Obecnie, przeglądając spółki z WIG20 ciężko trafić na ciekawą klasyczną formację techniczną. Widać, że akcje są w trendzie spadkowym. Jedynym wyjściem w takiej sytuacji jest wyszukiwanie, selekcjonowanie i nabywanie niedowartościowanych spółek i uzbrojenie się w cierpliwość. Sam indeks WIG20 ma wskaźnik ceny do zysku na poziomie 8,21, który powinien zadowolić nawet najbardziej wybrednych.

Przyglądając się wykresom blue chipów za najbardziej ciekawą spółkę uznałem Asseco Poland. Akcje informatycznej firmy wróciły do kanału, w którym znajdowały się od roku. Przyczynił się do tego planowany skup akcji w celu ich umorzenia, co przy spółce o bardzo dobrej płynności finansowej oraz rentowności musiało być dobrze odebrane przez rynek.

źródło: ISPAG

22 listopada kurs odbił się od krótkoterminowego dołka, a zaraz po nim się pojawiły trzy wzrostowe świeczki. Wprawdzie brakuje jeszcze trochę do modelowego przykładu formacji trzech białych żołnierzy, to jednak można uznać to jako pozytywny sygnał. Sprowadza nas to trzech strategii.

Pierwsza – kupujemy na otwarciu poniedziałkowej sesji. Stawiamy stop lossa na poziomie 43 złotych i sprzedajemy przy 49 złotych, wykorzystując tym samym ruch wewnątrz kanału. Druga – czekamy na przebicie poziomu 49 złotych, taki sygnał mógłby oznaczać wyłamanie z długoterminowego trendu spadkowego i rozpoczęcie tendencji wzrostowej.  Wtedy zlecenie zabezpieczające stawiamy poniżej kanału.

Operowanie w takich, a nie innych warunkach daje nam szansę do użycia trzeciej strategii, czyli wykorzystania paniki na rynkach mającej podłoże w kryzysie strefy euro i zakup akcji podczas szalonej wyprzedaży – zgodnie z przysłowiem kupuj kiedy leje się krew. W takiej strategii uzbrajamy się w cierpliwość, a stop lossa nie stawiamy. Polecam przyjrzeć się spółce bliżej i samemu ocenić jej atrakcyjność inwestycyjną.

Zapraszam do dyskusji na facebookowym profilu, http://www.facebook.com/nawrocki.moneypl

Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja kupna bądź sprzedaży papierów wartościowych.

Tagi: akcje, inwestowanie, wig20, spółki


2011-11-23 09:04
 Oceń wpis
   

Czynnikiem, który spowodował gwałtowny wzrost ceny ropy naftowej wiosną tego roku był konflikt w Libii, który przerwał dostawy z pogrążonego w rebelii kraju. Śmierć Kaddafiego i powrót libijskiej ropy na rynki sprzyja obniżeniu się ceny.

Jednak w tym samym czasie surowce takie jak miedź, zboża oraz inne artykuły rolne traciły znacznie więcej. Większe spadki mógł powstrzymać strach przed ograniczeniem wydobycia przez kraje OPEC. Można jednak założyć, że powolny spadek ceny ropy utrzyma się.

Wpływ na taki scenariusz będzie mieć wspomniane wcześniej zasilenie podaży ropy przez źródła w Libii, spadek importu surowca do Stanów Zjednoczonych oraz obawy o globalną recesję w 2012 roku. Skoro koszt jednej baryłki ropa spada, to dlaczego paliwa na polskich stacjach rosną? Do czynników krajowych dochodzi kurs złotego, który na jesień mocno się osłabił w stosunku do dolara.

Cena ropy naftowej gatunku Crude de facto dla polskich importerów jest najdroższa od niemal 20 lat, czyli od momentu zapanowania nad hiperinflacją w Polsce. Nie powinny zatem dziwić drożejące paliwa na stacjach. Co gorsza - dalsze osłabienie polskiej waluty jeszcze bardziej uderzy w kieszenie kierowców.

Tagi: inwestowanie, ropa naftowa, surowce, rynki paliw


2011-11-22 15:49
 Oceń wpis
   

W czasie ostatniej, ubiegłotygodniowej sesji kurs akcji KGHM runął w dół o niemal 14 procent. W czasie, gdy część inwestorów liczyła straty, inni mogli liczyć olbrzymie zyski. Jeśli ktoś miał złe przeczucie w stosunku do expose, to na spadku kursu akcji wydobywczej spółki mógł ę zarobić nawet 71 procent.

Taki zarobek jest możliwy do osiągnięcia dzięki tzw. krótkiej sprzedaży. Daje ona szansę zarabiania na spadkach cen akcji lub innych instrumentów finansowych. Najprościej rzecz ujmując jest to sprzedaż pożyczonych wcześniej akcji lub innych papierów wartościowych np. obligacji. Całą transakcję można podzielić na kilka etapów.

Na początku staramy się przewidzieć zachowanie kursu akcji. Jeżeli stwierdzimy, że istnieje duże prawdopodobieństwo giełdowych spadków to możemy podjąć decyzję o krótkiej sprzedaży. W tym celu pożycza się akcje, najczęściej od prowadzącego rachunek domu maklerskiego.

Pożyczone akcje inwestor sprzedaje na rynku, a następnie je odkupuje. Różnica między ceną sprzedaży a ceną odkupu stanowi zysk bądź stratę inwestora. To znaczy - jeśli sprzedaliśmy akcje za 17 złotych i odkupiliśmy za 15 złotych to zarobimy 2 złote. Z drugiej strony, jeżeli cena akcji wzrosłaby z 17 do 20 złotych to stracilibyśmy 3 złote.

Jak widać jest to sytuacja odwrotna do klasycznej transakcji giełdowej, gdzie zarabiamy na wzrostach, a tracimy na spadkach. Niezależnie od wyniku transakcji zwracamy akcje pożyczkodawcy (najczęściej domowi maklerskiemu), ten z kolei rozlicza różnicę między ceną sprzedaży, a ceną kupna. Ta różnica stanowi zysk lub stratę inwestora.

Jest jedno ale...

W tej chwili krótka sprzedaż jest możliwa jedynie dla 42 akcji oraz 38 obligacji. Giełda ma również prawo zawieszenia transakcji krótkiej sprzedaży, w przypadku gdy spadki przekraczają 10 procent dla jednej akcji oraz 3 procent dla indeksu WIG.

W praktyce short selling jest dostępny dla nielicznych. W gronie przepytanych przeze mnie (DI BRE, CDM oraz DM PKO BP) największych domów maklerskich tylko jeden z nich oferuje krótką sprzedaż dla inwestorów indywidualnych.

CDM stawia jednak zaporowe warunki. Przede wszystkim trzeba dysponować na rachunku funduszami o wartości 100 tysięcy złotych, by podpisać specjalny aneks umożliwiający krótką sprzedaż. To jednak nie wszystko - transakcja krótkiej sprzedaży musi opiewać na co najmniej 50 tysięcy złotych i być zrealizowana tego samego dnia, to znaczy że zlecenie odkupienia pożyczonych papierów musi nastąpić przed zamknięciem sesji.

Zostają kontrakty terminowe

Niemniej jednak drobni inwestorzy mogą zarabiać na spadkach, dzięki wykorzystaniu instrumentów pochodnych. Szczególną popularnością cieszą się kontrakty terminowe na indeks WIG20. Giełda oferuje również opcje na WIG20 oraz kontrakty terminowe na akcje, waluty oraz indeks mWIG40.

Kontrakt terminowy to nic innego jak zakład między dwoma inwestorami. Jedna strona obstawia spadek, z kolei druga wzrost tzw. instrumentu bazowego. Instrumentem bazowym może być akcja, indeks lub waluta. Jeśli cena instrumentu bazowego spada, to zarabia strona obstawiająca spadek. Jeżeli cena tego instrumentu rośnie, to strona obstawiająca spadek odpowiednio traci.

Elementem, który zwiększa atrakcyjność kontraktów terminowych jest użycie dźwigni finansowej. Oznacza to, że nie musimy posiadać całości kwoty odpowiadającej wartości kontraktu. Wystarczy wpłacić depozyt zabezpieczający, który stanowi niewielki procent wartości kontraktu. Jeśli wymagany depozyt wynosiłby 10 procent, to mielibyśmy do czynienia z dziesięciokrotną dźwignią finansową.

W praktyce dźwignia o wartości 10 wiąże się z dużym ryzykiem. Zmiana kursu instrumentu bazowego o 1 procent powodowałaby zmianę wartości naszej pozycji aż o 10 procent. Idąc dalej, zmiana kursu o 10 procent mogłaby wyzerować albo podwoić wartość naszej pozycji w zależności od tego czy obstawialiśmy spadek bądź wzrost instrumentu bazowego. Dlatego trzeba zachować dużą ostrożność przy inwestycji w tego typu kontrakty.

Ile dało się zarobić na spadku KGHM?

Ze względu na praktyczny brak dostępu do krótkiej sprzedaży dla inwestora indywidualnego jedyną opcją, by zarobić na spadku miedziowego giganta, jest zajęcie krótkiej pozycji na kontrakcie na akcje KGHM. Ile potrzebujemy pieniędzy i jak wygląda taka transakcja?

Właściwy depozyt zabezpieczający w KDPW dla kontraktu na KGHM wynosi 14,8 procenta (wg stanu na 2 listopada). Najczęściej jednak domy maklerskiego wymagają nieco większego depozytu wstępnego, wynoszącego kilka procent więcej (w DM PKO BP było to 17,8 procenta).

Jeden kontrakt na KGHM obejmuje 100 akcji miedziowego giganta. Na otwarciu 18 listopada kurs kontraktu wynosił 165, co oznacza że wartość kontraktu opiewała na 16 500 złotych. By zająć krótką pozycję musielibyśmy mieć 17,8 procent tej kwoty, czyli 2937 złote.

Na zamknięciu sesji w piątek wartość kontraktu wynosiła już jedynie 14 390 złote. Oznacza to, że wartość całego kontraktu zmalała o 2110 złotych. Jeśli zajęliśmy krótką pozycję, to ta kwota zasiliła nasz rachunek maklerski. W odniesieniu do minimalnego depozytu wstępnego - 2970 złotych - oznaczałoby to stopę zwrotu rzędu 71 procent na jednym kontrakcie.

Tak duża stopa zwrotu sprawia, że warto się zastanowić nad dodaniem takich nietypowych instrumentów inwestycyjnych do tradycyjnych strategii inwestycyjnych jak zakup akcji lub obligacji.

Tagi: giełda, inwestowanie, kghm, gra na spadkach




Najnowsze komentarze
 
2012-01-30 08:17
Kredyty_Pożyczki_Lokaty do wpisu:
Spółka tygodnia. Linia nie do przebicia?
A ja nie, do końca 2012 mam zakaz przez żonę na inwestycję :P
 
2012-01-28 01:30
najlepsze lokaty do wpisu:
Spółka tygodnia. Linia nie do przebicia?
I na te kupno właśnie się zdecydowałem
 
2012-01-06 15:39
piotr janiszewski1 do wpisu:
Wyceny KGHM mijają się z celem
AT w ujęciu długoterminowym jest o tyle istotne gdyż Smart Money chcąc zakumulować Papier, w[...]


O mnie
 
Makler papierów wartościowych z uprawnieniami do doradztwa inwestycyjnego. Zwolennik łączenia analizy technicznej z fundamentalną.


Kategorie Bloga



Ulubione blogi


Archiwum Bloga
 
Rok 2012
 
Rok 2011